5 błędów finansowych początkującego właściciela firmy

      
    
Niezależnie o finansach / 2018-04-04 / autorzy: Angelika Talaga

Zakładałam firmę jako młoda dziewczyna i popełniłam sporo błędów. Oczywiście, błędy są nieuniknione, uczymy się poprzez próbowanie i przecieranie nowych ścieżek. Gorzej, jeśli te błędy kosztują nas pieniądze. Szczególnie dla właścicieli małych firm stawiających dopiero pierwsze kroki. Dlatego mam nadzieję, że poniższe rady pozwolą Ci uczyć się z moich kosztownych doświadczeń.

 

Błąd #1 Zrobię to sama. Czyli co warto zlecić profesjonalistom.

Nie jestem i nigdy nie byłam mocna w kwestiach biurokratycznych, umowach, fakturach i podatkach. Chciałam jednak podejść do tematu ambitnie. Postanowiłam przejść proces zakładania spółki z o.o. osobiście krok po kroku. Przeczytałam poradniki w internecie, jeździłam do banków, sądów, notariuszy i rzetelnie wypełniałam każdy druczek.

Dlaczego moje ambitne podejście okazało się błędne? Zakładanie firmy zajęło mi dużo za dużo czasu, popełniłam po drodze niepotrzebne błędy, ale co najgorsze - kilkukrotnie później okazywało się, że dokonane przeze mnie np. wpisy w KRS trzeba korygować. A każda pojedyncza korekta kosztuje kilkaset złotych.

Rozwiązanie? Zlecić księgowości założenie działalności za nas - niezależnie od formy prawnej na jaką się zdecydujesz. Jesteśmy obecni w procesie, wszystko odbywa się wg naszej woli, ale unikamy ryzyka popełnienia błędów. Jednorazowy koszt takiej usługi oszczędza Twój czas, Twoje nerwy i potencjalne przyszłe koszty korygowania.

 

Błąd #2 Nie liczę firmowych finansów, póki nie ma firmowych finansów.

Nie czarujmy się - przez kilka pierwszych miesięcy prowadzenia firmy Twoje zyski będą niewielkie. Przynajmniej u mnie tak było. Zleceń niewiele, obroty niemal żadne, a koszty umiarkowane. Taka sytuacja nie motywowała mnie, by tworzyć wykresy przychodów i rozchodów. Nie monitorowałam typów kosztów ani kategorii dochodów zgodnie z myślą - jak się zacznie coś dziać, to sobie do tego wszystkiego usiądę, podsumuję i zrobię wszystkie wykresy, wyliczenia i prognozy świata. Póki co - nie ma sensu. I to był mój błąd.

Rozwiązanie? Nie ma znaczenia, czy koszty stałe to 300 czy 5000 zł miesięcznie. Nie ma znaczenia, czy zarabiasz regularnie czy nie. Zawsze, ale to zawsze należy być świadomym tego, co się dzieje z finansami w firmie. Ręka na pulsie, świadomość tego co robisz, daje psychiczny komfort i pomaga w podejmowaniu trafnych finansowych decyzji w przyszłości.

 

Błąd #3 Za nisko się cenisz!

Byłam młoda, niedoświadczona i wydawało mi się, że to co wiem, powinnam rozdawać za darmo. Albo za zwrot kosztów. Bo kto miałby zapłacić za szkolenie ze mną 500 zł? Jeśli kiedykolwiek wydawało Ci się, że Twoja fachowa wiedza rośnie na drzewach i każdy ma do niej dostęp - nic bardziej mylnego. Jeśli masz ekspercką wiedzę czy umiejętność i wiesz, że jesteś w tym świetny - musisz się cenić!

Towarzyszy temu też prosta marketingowa zasada. Jeśli bilet za szkolenie dwudniowe kosztuje 90 zł - coś z tą usługą musi być nie tak. Potencjalny klient myśli, że to usługa bardzo podstawowa albo bardzo niskiej jakości. A co jeśli to samo szkolenie kosztuje 500 zł? Taka cena stanowi jednocześnie obietnicę jakości i paradoksalnie - uczestnicy chętniej się na takie zapisują.

Rozwiązanie? Wyceniaj siebie wysoko, a potem tylko jakością usługi dotrzymaj złożonej obietnicy.

 

Błąd #4 Czekam na perfekcyjny produkt i usługę.

Zakładając firmę miałam doskonałą wizję przyszłości. Bogata lista szkoleń, produktów wiedzowych, książek i poradników. I mój brak biznesowej intuicji podpowiadał mi, że powinnam wszystkie te produkty i usługi perfekcyjnie przygotować, a następnie wypuścić je na rynek. Chcesz wiedzieć, jak to się skończy? Setkami godzin pracy za darmo bez perspektywy na zarobki i płynność finansową w firmie.

Rozwiązanie? Chcesz docelowo przygotować usługę wartą 1000 zł? Przygotuj jej próbkę/ okrojoną wersję za 100 zł. Wypuść na rynek najszybciej jak się da i obserwuj, czego potrzebują Twoi klienci. To nie tylko pozwoli zarabiać od pierwszych miesięcy istnienia firmy, ale też dopracować przyszłe produkty tak, by spełniały każde życzenie Twoich klientów.

 

Błąd #5 Słyszałeś o czymś takim jak marketing?

Kolejny rok działalności. Przygotowałam moje pierwsze duże szkolenie. Moduły, prezentacje, akcesoria, opisy na stronę z zapisami, grafikę biletów etc. - wydawało mi się, że mam wszystko. W dniu premiery na blogu, mailu oraz facebooku uroczyście ogłosiłam, że ruszają zapisy i… nikt się nie zapisał. Mówiąc szczerze, byłam bardzo zawiedziona. Dlaczego nie chcą się zapisywać na tak świetne szkolenie? Odpowiedź była banalna. Takich uroczystych informacji jak moja na każdym mailu i facebooku jest dziennie kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset. Dlatego każda sprzedaż powinna być opatrzona planem marketingowym - wielokrotnym, kreatywnym i wieloformatowym przypominaniem o swoim istnieniu.

Rozwiązanie? Zobacz jak robią to inni z Twojej branży. Z jakim wyprzedzeniem informują o przedsprzedaży? Ile sztuk maili i postów na facebooku, ulotek, plakatów, reklam pojawia się w jakim okresie czasowym? Jakie typy reklam angażują najbardziej, gdzie w komentarzach pojawia się najwięcej pytań? Na tej podstawie możesz skonstruować swój pierwszy, może nie perfekcyjny ale zawsze jakiś, marketingowy plan sprzedażowy. A potem wyciągaj wnioski i go modyfikuj!

 

Powodzenia!


Angelika Talaga, autorka bloga godmother.pl

Poprzedni Artykuł
Inflacja stylu życia – gdy luksus powszednieje, a apetyt wciąż rośnie
Następny Artykuł
Jak zabezpieczyć swoją przyszłość, gdy prowadzi się firmę? Czyli jak zostać szczęśliwym emerytem - przedsiębiorcą.